podróże przez czas, przestrzeń i myślnię.

Kultura

niedziela, 19 września 2010

Eternal Sunshine of the Spotless Mind po prostu urwało mi dupę. Co za zajebisty film! Chyba powinienem zacząć prowadzić Ranking Filmów Dziwnych.

niedziela, 05 września 2010

To był jeden z najdziwniejszych filmów jakie widziałem. A ja lubię dziwne filmy. Tak więc podobał mi się, bardzo podobał, ale głównie przez to, jak wyglądał. Aczkolwiek chyba właśnie o to chodziło. Wrażenia estetyczne doskonale współgrały z emocjami, tworząc Wrażenie. Z wielkiej litery, bo mało który film zawiera w sobie tak koherentny, praktycznie beztreściowy przekaz emocjonalno-zmysłowy. Beztreściowość wynikała z tego, że cała niewielka treść, którą możnaby uznać za Przekaz tego filmu, była totalnie bezsensowna i tak naprawdę nieistotna, a oprócz tego powtarzana ciągle w kółko, przez co na końcu stanowiła złocistą rozbitą papką. Tak więc Przekazu zasadniczo brak, ale to nie szkodzi. Wrażenie było. To jak dobra poezja (nie wierzę że to piszę, przyznając się wiary w coś takiego jak "dobra poezja"). Albo ujmując szerzej, choć mniej precyzyjnie: to jak dobra sztuka. Nie musi mieć sensu logicznego ani spójności logicznej - wystarczy sens w obrębie abstrakcyjnych ram wyznaczonych przez samo dzieło i spójność Wrażenia indukowanego.

Pozwolę sobie bezwstydnie zacytować samego siebie sprzed doby: Widzisz? To do TEGO potrzebujemy humanistów. ;]

poniedziałek, 31 maja 2010

Kilka dni temu kupiłem sobie nowy telefon, w którym już mogę normalnie korzystać z internetu, np. z YouTube.

A tydzień temu z hakiem odbył się ślub 'prawie pod wodą'.

Z tych dwóch okazji pokażę teraz co moja przyszła żona zagra na naszym ślubie:

niedziela, 31 stycznia 2010
sobota, 14 listopada 2009

Nie wiem czy słowo "awesome" (wg. starszych słowników: "przeraźliwy, budzący trwogę", bardziej współcześnie: "wzbudzający respekt, świetny, ekstra-super-niezły") pasuje do obrazu ukrzyżowanego Chrystusa, ale jakoś tak samo ciśnie mi się na usta, kiedy patrzę na ten obraz Salvadora Dali:

christus_hypercubus

Christus Hypercubus

Jezus ukrzyżowany na tesserakcie, hipersześcianie, kwadrat do kwadratu, sześcian w 4D, awesome! Połączenie - żeby nie napisać skrzyżowanie - idei sztywno zakorzenionej w matematyce z pasją Boga. A jednocześnie wspólny mianownik: coś na granicy percepcji, uciekającego naszym zmysłom, bo tak jak nikt nigdy nie widział i nie zobaczy prawdziwego tesseraktu, tak nikt nie zrozumiał i nie zrozumie (przynajmniej za życia) do końca ofiary Chrystusa. Jakie było przesłanie Salvadora (jeśli jakieś w ogóle było)? Chrystus cierpiący za grzechy ze wszystkich wymiarów, nie tylko tych, których możemy dotknąć? Nie wiem. Nie znam się też na sztuce, więc nie jestem w stanie powiedzieć, czy ten obraz jest "dobry" czy "ładny". Ale wiem, że strasznie podoba mi się zarówno forma jak i treść, które zresztą są tutaj (chyba) jednym i tym samym. It can't get much more  awesome than that, does it?

niedziela, 18 października 2009

We're in the building where they make us grow
And I'm frightened by the liquid engineers
Like you

My mallory heart is sure to fail
I could crawl around the floor just like I'm real
Like you

The sound of metal I want to be you
I should learn to be a man
Like you

Plug me in and turn me on
Ah, everything is moving now

I need my treatment it's tomorrow they send me
Singing "I am an American"
Do you?

Picture this if I should make the change
I'd love to pull the wires from the wall
Did you?

And who are you and how could I try?
Here inside I like the metal
Don't you?

All I know is no one dies
I'm still confusing love with need

poniedziałek, 24 sierpnia 2009
wtorek, 28 lipca 2009

Moja nowa miłość:

Nie keyboard oczywiście, tylko te dłonie i to do czego są przyczepione. Chociaż głównie same dłonie.

piątek, 17 lipca 2009

Hint: akcja zaczyna się gdzieś od połowy. ;]

"And now Nal_ra knows what's coming, and Nal_ra is probably just wetting himself..."

wtorek, 16 czerwca 2009
 
1 , 2 , 3 , 4