podróże przez czas, przestrzeń i myślnię.
poniedziałek, 08 stycznia 2007

Od paru tygodni, a może i miesięcy jestem naprawdę zrażony do polskich mediów (a w zasadzie głównie telewizji, z innymi mam na szczęście mniejszy kontakt). Wszystko, co ma jakikolwiek związek z newsami i publicystyką się zeszmaca, nawet kiedyś bardzo przeze mnie szanowana i lubiana tvn24. Redaktorzy schodzą na poziom polityków i zajmują się głównie nimi, nie zwracając uwagi na to, że ludzi to tak naprawdę niespecjalnie obchodzi. Ostatnio nawet Morozowski i Sekielski w jakimś wywiadzie przyznali się że czasem mają wątpliwości czy kogoś interesuje to co robią. (Oglądalność mają wysoką, pewnie, jak i podobne programy zwane "opiniotwórczymi" i wszystkie dzienniki i wiadomości, ale, przyznajmy szczerze, większość ludzi oglądają takie rzeczy po części z przyzwyczajenia, a po części w nadziei na nową aferę, nowe miesko, niech się leje krew, reality show w stolicy, sami nie widzą jak ich to ogłupia.) No więc jaki to jakże interesujący news wchodzi jako pierwszy we wszystkich dziennikach ostatnimi czasu? Ksiądz, biskup, metropolita-nie metropolita; urzędnik tak na prawdę. Boże, czy to naprawdę tak bardzo wszystkich obchodzi? Bo mnie na przykład w ogóle. I naprawdę nie wiem skąd to zdziwienie, sensacja, bulwersacja, jakby to sam Bóg na kogoś donosił. I co z tego, że współpracował? Jakie dzisiaj konsekwencje tego odczuwamy? Żadne. Czy przez te kilkanaście lat trzeciej RP gorzej wykonywał swój zawód kapłana przez to że kiedyś na kogoś donosił? Wątpię. Księża są tylko ludzmi, i jak wszyscy, popełniają błędy. Ten jeden popełnił i teraz za to zapłaci; będą następni, i to z pewnością wiele. Denerwuje mnie alergiczna reakcja na takie przypadki całego społeczeństwa, a może i właśnie nie całego społeczeństwa tylko znowu mediów? Co słychać w tv? Wszyscy jak jeden mąż "wyrażają obawy, że przez takie przypadki Kościół Katolicki w Polsce traci zaufanie społeczeństwa i wiarygodność." No chyba trzeba być kretynem żeby najpierw bez szemrania (i bez sensu) wierzyć w świętość całego kościoła jako instytucji, a następnie zrazić się do niego przez takie przypadki, które "nagle" wyskakują. Nagle, jasne, zupełnie nikt się nie spodziewał, że księża współpracowali z bezpieką, na pewno.

niedziela, 07 stycznia 2007

Od trzech tygodni nosiłem się z zamiarem rozpoczęcia nowego bloga. Nosiłem się i nosiłem, ale musiałem szablon wybrać, zastanowić się nad layoutem, kosmetyką, kategoriami, a na to zawsze brakowało albo czasu albo ochoty. Nie brakowało natomiast pomysłów na ciekawe wpisy. W głowie mi buzowały. Aż się dziwiłem że taki twórczy się nagle zrobiłem. No i oczywiście jak już jest szablon, wszystko gotowe, komputer z niecierpliwością czeka aż wyśle w internet pakiety pełne srebrnych myśli i złotych słów, akurat teraz mam pustkę w głowie. Ale chyba zawsze tak jest, przekora podświadomości (przynajmniej mojej) jest niezmierzona.

I tak, z trudem, ruszył mój nowy blog. Pierwszy wpis, o niczym. No cóż, widywałem gorsze początki.

04:19, lenahtan
Link Komentarze (1) »
1 ... 61 , 62 , 63 , 64 , 65