podróże przez czas, przestrzeń i myślnię.
niedziela, 29 września 2013

 No one wins at this game
Throwing knives in your pain
And even though you're lying down now
You're fighting in a war zone
Between the world and your brain

You hide your pride
Why can't you see
Can't you see, can't you see
You are your own worst enemy

You are what you despise
Blame is only a compromise
Anger is your bow and arrow
It's better than a shield for your sorrow
But nothing's hurting inside

You hide your pride
Why can't you see
Can't you see, can't you see
You are your own worst enemy

All the good things you have
Always end up with someone else
And you blame that they are stealing
All the big plans you made
Will explode and you'll suffocate
From the anger you are feeling

You hide your pride
Why can't you see
Can't you see, can't you see
 You are your own worst enemy

22:12, lenahtan
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 września 2013

Znowu śniła mi się Żaba. Tylko tym razem została z niej sama świadomość, że to ona. Urosły jej piersi do rozmiarów obfitych, i w ogóle cała zmieniła się w Angelinę Jolie. Skąd to wiem? Była w tym śnie naga. Wszędzie chodziła naga. Naga w sensie wyzwolona-naga. Jakaś radosna reinterpretacja moich zatartych wspomnień jej osoby zderzonych z wyolbrzymionymi fantazjami na temat hippisów, reinterpretacja w wykonaniu podświadomości.

Zaczynam zastanawiać się, jakie jest miejsce tej podświadomości w moim modelu zwierzęcia opętanego przez złego ducha-oprawcę, samoświadomość. Zwierzę, czyli wszystko od pnia mózgu w dół włącznie, na moment dostaje dostęp do mocy obliczeniowej domu samoświadomości, kory mózgu, kiedy ona sama śpi i jest wyłączona? Zwierzę nie wie co zrobić z taką moca obliczeniową i zapuszcza losowe algorytmy operujące na danych z losowych wspomnień?

22:34, lenahtan
Link Dodaj komentarz »
środa, 11 września 2013

W pewnej chwili poczułem się jak w Warszawie, ale tej pracowej. Smutne i zdecydowanie niefinezyjne wykończenie pustego, niedużego pomieszczenia na 14 piętrze. Widok za oknem - akurat z tej strony - na pierwszym planie garstka podobnych biurowców. Pod nogami typowa wykładzina, wielki parapet z systemem grzewczo-wentylacyjnym, tanie profile z cieńkiego plastiku w których biegną kable elektryczne i sieciowe, zakończone tanimi gniazdami z cieńkiego plastiku, rj-11, rj-45, zasilanie, zasilanie z podtrzymywaniem z blokadą. Delikatne muśnięcie masy krytycznej neuronów, skojarzenie strzeliło, przez ułamek sekundy jestem w tak samo nijakim biurowcu na Twardej. Np. w gabinecie mojego imiennika, szefa portali i aplikacji tonącego okrętu. Albo w dowolnym innym, generyczność jest powodem tej niepotrzebnej nuty smutku i rozgoryczenia nijakością.

Ale to był moment. Poza tym nie jest tak źle po przeprowadzce całego działu do nowego budynku. Niemniej jednak tę mikroskopijną, dobijająco nijaką salkę koniecznie trzeba jakoś zmienić, bo samo spędzanie tam codziennie piętnastu minut może doprowadzić cały zespół do serii samobójstw, w mojej prywatnej ocenie.

Nie o tym chciałem jednak.

Ona opowiada mi o swoim byłym facecie. Widziałem go, nie raz nawet, pamiętam go z 2 czy 3 okazji, całe eony temu, robili oboje porównywanie zajebiste wrażenie. Nagle, po latach, wrażenie rozsypuje się na proch! Chłonę informacje o kimś mi obcym, których nie powinienem w ogóle mieć. Informacje, których wolałbym nie przyswoić. Nagle, zostaję siłą wepchnięty w czyjeś życie, a raczej na czyjeś życie, razem z buciorami, ktoś przeciąga mnie we wszystkie strony, a ja chcąc nie chcąc depczę tymi grubymi podeszwami po czymś do czego nie mam prawa. Po obcych snach, marzeniach, cierpieniach. Okazuje się, że nath ma zadziwiająco dużo empatii, tyle że jest ona trigger-happy, strzela w randomowych kierunkach i ukierunkowuje się nie na osoby na które powinna. Więc coś między żalem, zrozumieniem, współczuciem dla obcego gościa, i tą cholernie ludzką chęcią pójścia do cyrku i zobaczenia widowiska, freak show. Tyle, że ten cyrk naprawdę istnieje, nazywa się facebook. Więc idę tam i znowu uprawiam "lizanie internetu", smak rdzy między zębami a językiem. Dopisuję sobie historie do zdjęć, wpisów, opisów, linków do piosenek. Jest to proste, wszystko jest okraszone datami. Historia dramatu opisana na krótkim odcinku linii czasu. Nad tym wszystkim śpiewa Kasia Nosowska "A kiedy ona cię kochać przestanie..." Ciary na plecach. Życie jest dziwne.

00:38, lenahtan
Link Dodaj komentarz »