podróże przez czas, przestrzeń i myślnię.
sobota, 08 września 2007

Hahaaaaa, dobrze bawiłem się na koncercie Myslovitz :D Co w zasadzie powinno być dość trudne, zwłaszcza jeśli koncert odbywa się w centrum miasta i jest generalnie strasznym spędem ludności... Ale chłopaki zasłużyli sobie na odrobinę szacunku bo zagrali 15-minutowy potworny kawałek Mickey, zdecydowanie *nie* pod publiczkę. Iiiiiii był zajebisty. Także koncert na 9,5/10, impreza przed i po również.

Ale zawsze jest jakieś ale: nowopoznana koleżanka po 10 minutach rozmowy ze mną stwierdziła że ja to chyba nie lubię ludzi... ;D I chyba za to ją polubiłem.