podróże przez czas, przestrzeń i myślnię.
środa, 04 lipca 2012

No i czerwiec uciekł. A to chuj jeden.

Mohi pisze, że odkryła fajną muzykę dzięki mnie. Polecam album Karma, od miesięcy jest jedną z nielicznych pozycji przy których zasypiam. A także dojeżdżam rowerem do pracy. Generalnie to taka dziwna muzyka przy którym mógłbym robić prawie wszystko. Seks też, byłoby miło.

Mohi pisze o swoich facetach. Ja mógłbym pisać o swoim braku dziewczyn, ale jakoś zwykle lepiej wychodzi pisanie jak się właśnie ma jakieś problemy, rozterki, rozdarda sosena. No i piszę w końcu, tak?

Mohi pisze, że ładnie piszę. Było, minęło, miło mi. Może kiedyś jeszcze.

Mohi, a ty się wspinasz jeszcze czasami gdzieś, oprócz 35 tysięcy stóp? Bo ja miałem jechać za 2 tygodnie, na 2 tygodnie, w doliny pod Krakowem, ale pierwszy tydzień chuj strzelił bo dzień przed aplikowaniem na Poważne Biznesowe Szkolenie (PBS) we wrześniu okazało się, że skończyły się ostatnie miejsca na tamten termin i muszę właśnie w lipcu, zamiast w małopolskę to w PBS. Może uda się choć na drugi tydzień.

Wróciłem trochę mokry z polówki. Idea jest prosta, "a wieczorem, wieczorem przed mym domem* postawię ekran i wyświetlę film" (*niekoniecznie przed domem, w tym przypadku raczej w parku), czyli kino w warunkach polowych. Cóż, nikt nie może powiedzieć że było to zaskoczeniem, błyskało się coraz bliżej jeszcze przed rozpoczęciem seansu. Jak zaczęło padać i została połowa uczestników pod parasolami to zrobiło się srogo, ale jak to prowadzący powiedział: "Zeus się wkurwił", i dobitnie dał nam znać że mamy spierdalać bo wiatr przewrócił ekran, co dośc skutecznie zatrzymało projekcję. No i towarzystwo się już zupełnie rozpierzchło. A wcześniej było całkiem spore. Jak napisałem do Kozy gdzie jest to dostałem w odpowiedzi urocze zdjęcie z lubieżnym spojrzeniem nr. 3 i ręcznikiem na głowie w łazience. Zaraz wymyślę jakąś foto-ripostę.

A wcześniej dostałem inne zdjęcie, nowej fryzury. Cóż mogę tu napisać, hot, as usually. Obawiam się, że kiedyś mnie to zgubi.

Aha, i co do tych wszystkich smsów i mmsów (w których się naoglądałem dużo tej samej twarzy, usually hot), to zintegrowałem wszystkie zapisane fragmenty skrzynki odbiorczej z ostatnich 2 lat i mam teraz na karcie pamięci w telefonie >6000 wiadomości, z którymi z dziwnych i niezrozumiałych dla mnie powodów nie mam ochoty się rozstawać. Tym samym moja stara dobra Nokia rozwija skrzydła i sra z góry po paraboli na Androidy, które mi próbuje operator wciskać za sumy kosmiczne. Nie rozumiem, dlaczego w miare rozsądny tablet z Ice Cream Sandwich aka. 4.0 może kosztować ~600zł, a telefon już koło 2 kafli. Przecież powinno być odwrotnie. Więc pozostaję oldschool Symbian warrior, ze swoim mocarnym sześciotysięcznym inboksem, pełnym ciebie.

I'd sell my soul, my self-esteem, a dollar at a time, for one__ 

00:05, lenahtan
Link Komentarze (2) »