podróże przez czas, przestrzeń i myślnię.
poniedziałek, 30 czerwca 2008
Mam wrażenie, że mnie tu nie było z pół roku. I czuje się, jakbym wypływał z wody po długim bezdechu. Gdzieś po drodze była kraftfala, ale poszła sobie dalej. Została mi po tym wszystkim miękka pustka, w którą zapadam się z rozkoszą. A teraz idę się napić białego wermuta za 9,99 za litr.
czwartek, 19 czerwca 2008

Blah. Narzucałem ostatnio trochę na Tygodnik Powszechny a w sumie to chyba miałem na myśli Nasz Dziennik. Trochę kiepska wpadka. :/ Dziś na onecie znowu fajny artykuł z TP. Zwracam honor. 

wtorek, 17 czerwca 2008
Na blogu PhotoshopDisasters jest fajne zdjęcie. Podpis: When you're adapting your artwork to go on the side of a bus, it probably pays to take a look at the mechanical supplied. Skojarzyło mi sie to zdjęcie od razu z inną osobą o podobnej aparycji. Do wszystkiego doszedł od razu w głowie odpowiedni podkład dźwiękowy.
MIK-ELE, TOYA i Ret-Sat1, czyli krótka (chociaż i tak za długa) historia lokalnych spraw niewiele znaczących.

Tak. Zdecydowanie murawa im przeszkadzała. I jeszcze troche piłka.

Dlaczego mieszkam w kraju, w którym NIKT nie umie grać w piłkę (może oprócz Boruca, jedynego prawdziwego przegranego, który przegrał bo musiał grać w drużynie nie dorastającej mu do pięt), a mimo to WSZYSCY sie nią podniecają? Dlaczego nie mogą czasem puścić w tv meczu w Starcrafta? To by było coś. 

poniedziałek, 16 czerwca 2008
No to dzisiaj dlaczego przegramy? Murawa będzie nie teges? Czy jeszcze jakiś inny winowajca się znajdzie? Wyobraźmy to sobie... "Cała Polska chce ZABIĆ MURAWĘ! ŚMIERĆ MURAWIE!" Ta. Czasami się wstydzę, że tu żyję. Mimo wszystko.
środa, 11 czerwca 2008

Nie wiem, jaki jest czas życia artykułów na onecie, więc nie wiem czy ten link nie będzie za moment 'dead'.

Czy kosmita może być zbawiony?

Ks. Michał Heller, kosmolog: Z koncepcji innych istot we wszechświecie bardziej niż nauka mogłaby skorzystać teologia. Ona zawsze zakłada jakiś obraz świata. Patrząc na teologię chrześcijańską, dostrzec można, że ciągle jeszcze tkwimy w czasach przedkopernikańskich.

Ten Heller dostał niedawno jakąś nagrodę, odpowiednik Nobla, tylko że "chrześcijański". Na czym ta chrześcijańskość polega - nie wiem, wiem natomiast, że poszła w polskich mediach za tym fala sprzeciwu i oburzenia, że nagroda ta jest nie tylko gówno warta z perspektywy ogólnej, szeroko rozumianej nauki, ale jest wręcz szkodliwa - bo jest pokusą dla poważnych naukowców do rozmywania swojego twardego, rozsądnego i ateistycznego podejścia i wplatania w swoje prace tu i ówdzie jakiegoś "pierwiastka Boga", tak tylko żeby się to spodobało recenzentom komisji przyznającej ww. nagrodę. Tak też ja myślałem.

Okazuje się jednak, że - przynajmniej co do tegorocznego laureata - mogłem się mylić. Gość jest zdecydowanie rozsądniejszy niż myślałem.

Przede wszystkim, z atykułu wyłania się obraz teologii, która umiera - tej tradycyjnej teologii, która ma wiele wspolnego z filozofią - obie są w spazmach agonii, stagnacja, brak tlenu, brak nowych ideii.

Chciałbym jedynie zaapelować do teologów, żeby odważniej zajęli się tym, co ludzi interesuje i co jest rzeczywiście teologicznie nośne. Wielu teologów chętnie zajmuje się herezjami z III wieku po Chrystusie albo komentowaniem listów Jana Pawła II. Tymczasem przydałoby się nowe, szersze spojrzenie.

I tutaj się totalnie z facetem zgadzam, ba, posunę się dalej: wszystko się poodwracało. Problemami, które tradycyjnie zaliczyłoby się do "filozoficznych" albo "teologicznych", zajmują się fizycy. A filozofowie i teolodzy przepisują sobie swoje mądre księgi.

Tak więc nie dziwię się księdzu Hellerowi, że zajął się fizyką. 

(...) wyobraźmy sobie wielką mapę, na której Pan Bóg planuje wszechświaty. Każdy punkt na tej mapie jest jakimś modelem kosmologicznym możliwym do stworzenia. Bóg bierze lotkę i rzuca – koniec szpilki trafia w jeden konkretny model wszechświata. Jakie jest prawdopodobieństwo, że to jest wszechświat posiadający warunki początkowe umożliwiające powstanie życia? Dokładnie miary zero. Zatem mimo naszego nieprawdopodobieństwa, jednak jesteśmy. Na tym polega zasada antropiczna. Różni apologeci wśród uczonych wyciągnęli stąd wniosek, że do wyjaśnienia świata potrzebny jest Bóg. Zasada antropiczna byłaby zatem nową wersją argumentu z celowości. Natychmiast jednak inni uczeni wymyślili kontrinterpretację podważającą tę zasadę. Powiadali tak: wyobraźmy sobie, że istnieje wiele wszechświatów – w rzeczywistości, a nie na Bożej mapie. Istniejemy w tym akurat, gdyż w innych nas nie mogłoby być. A ponieważ te światy są rozłączne, możemy obserwować tylko akurat ten. Zatem Bóg nie jest potrzebny, by wyjaśnić, dlaczego nasz świat jest wyjątkowy.

To mnie zaskoczyło. Ksiądz, który nie tylko zna zasadę antropiczną (używaną przez niektórych nawiedzonych naukowców i pseudonaukowców jako dowód na istnienie Boga), ale także nie upiera się przy niej, a nawet cytuje (i rozwija w dalszej części artykułu) teorię do niej przeciwną.

Podsumowując swoje elaboracje nt. geocentryczności i ogólnego zacofania aktualnych (well, aktualnych od 2000 lat!?) poglądów wyznawanych przez większośc teologów, a przede wszystkim przez zwykłych ludzi, Heller mówi coś takiego:

Wracając do teologicznej idei stworzenia, możemy powiedzieć, że stworzyć z nicości jeden świat lub wiele światów jest dla Pana Boga jednakowo łatwo, albo jednakowo trudno. Dlaczego zatem mielibyśmy się upierać przy jednym wszechświecie?

Tutaj mowa jest akurat o mnogości wszechświatów, ale równie dobrze może to dotyczyć innych planet, innego życia, innej (z braku lepszych słów) "inteligencji" czy "cywilizacji". Nie wiedzieć czemu, jest to jakoś temat tabu wśród takich środowisk jak kościół. A szkoda, patrz opowiadanie "In partibus infidelium" Jacka Dukaja (To wy Go urzyżowaliście).

Jeszcze dwie rzeczy mnie rozwaliły. Po pierwsze, ostatnie pytanie dziennikarzyny prowadzącego wywiad: Czy takie myślenie nie jest jednak niebezpieczne dla naszej wiary? No przecież do cholery, jak jakiekolwiek myślenie może być niebezpieczne dla wiary? Niestety, to po prostu Tygodnik Powszechny, po którym i tak nie spodziewałbym się wywiadu na takim poziomie, a który raczej kojarzy mi się z innym artykułem z dzisiejszego onetu: 

Indyjscy wieśniacy ukamienowali, a następnie pogrzebali żywcem czworo członków rodziny, w tym dwie kobiety, zarzucając im uprawianie czarów - poinformowała policja.

Pewnie większość czytelników tego szanownego periodyku tak samo chciałaby ukamienować księdza Hellera za jego poglądy, gdyby oczywiście nie był księdzem ;]

Ksiądz odpowiedział na to głupie pytanie całkiem mądrze. To może być niebezpieczne dla naszej… małej wiary.

Druga sprawa, która mnie rozwaliła, to niektóre komentarze: 

Ateista w sutannie :) Tego jeszcze nie było :) Brawo dla tego Pana!

Czy naprawdę takie jest pojmowanie wiary wśród niewierzących? Czy w tym durnym łebku tego komentatora nie mieści się, że wiara nie opiera się na chodzeniu do kościoła, głosowaniu na lpr i opowiadaniu o 7 dniach stworzenia?

Czasami dochodzę do wniosku, że większośc wierzących to kretyni a większość niewierzących to idioci, i jedni drugich warci. Jedni próbują udowodnić drugim, że Bóg jest, a drudzy tym pierwszym, że Boga nie ma. Powodzenia.

poniedziałek, 09 czerwca 2008
A stopy znowu mam w paski, opaliły się tak w sandałkach. Rzymianin?
niedziela, 08 czerwca 2008
sobota, 07 czerwca 2008

[Tytułem wstępu aka intro: człowiek z XXI wieku zostaje przeniesiony do XXIX wieku, gdzie można żyć z wielu ciałach, można żyć bez ciała, a także można mieć zapasowe ciała, tak na wszelki wypadek.]

 

- Grrr. To ja jestem prymitywny małpolud, fetyszysta ciała. A wy już duchy wolne. Odkąd przejrzałem tu na oczy, bez przerwy słyszę: "ciało to tylko manifestacja", "ciało to nie ty", "to tylko pustak" i temu podobne.
- Bo to prawda - szepnęła Angelika, kładąc głowę na piersi Zamoyskiego. - Ciało to organiczne ubranie.Ciało to nie ty. Oczywiście, możesz gustować w określonym kroju, stylu, estetyce danego projektanta, możesz przywiązywać się do konkretnego egzemplarza i się z nim do pewnego stopnia identyfikować - ale nie tracisz tożsamości zgubiwszy buty, prawda?
- To zdecyduj się: jest ciało tylko przedmiotem, czy nie jest? - Odgarnął jej włosy z twarzy, szorstka dłoń zamknęła sie na szyi dziewczyny, czuł pod kciukiem rytm jej tętne, przepływ krwi w tętnicy.
- Nie rozumiesz? Technologia narzuca nam prawa, ale my z kolei narzucamy prawa technologii. - Dmuchnęła mu w oczy.
Zamrugał.
- Innymi słowy: udajecie.
- Cała kultura opiera sie na udawaniu. Że jesteśmy kulturalni.

Jacek Dukaj, Perfekcyjna Niedoskonałość 

 

Swoją drogą, same cytaty tu ostatnio są. Ze strumienia głębszych czy płytszych przemyśleń przechodzę w xero. Ale przecież studentem jestem, więc nic co xerowane nie jest mi obce.

 
1 , 2