podróże przez czas, przestrzeń i myślnię.
wtorek, 29 maja 2007

No i dziś ostatnia noc w Danii, przynajmniej na jakiś dłuższy czas. Co dalej? Nic dalej, komunikat wpisu zamyka się w pierwszym zdaniu. Przytłaczające zadanie spakowania się w nocy i posprzątania pokoju nad ranem sprawia, że już czuję się zbyt zmęczony żeby wymyślać więcej blogowych głupot.

02:04, lenahtan , DK
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 27 maja 2007

Daaawno temu założyłem sobie konto na YouTube, w zasadzie tylko po to, żeby móc pisać komentarze. Dziś, ciekawości kliknąłem na swój nick w polu komentarzy. Przeniosło mnie na stronę mojego profilu. A tam ujrzałem:

You have no Friends.

Trochę przygnębiająco wygląda, nie?

piątek, 25 maja 2007

I try to save myself but myself keeps slipping away I try to save myself but myself keeps slipping away I try to save myself but myself keeps slipping away I try to save myself but myself keeps slipping away I try to save myself but myself keeps slipping aaaawaaayyy.

Uwolniłem się. Road to enlightment, path to deliverance. Substytut zioła, zdecydowanie komplementarny z alkoholem. Uwolnienie. Muzyyyyyyyyka.

A co z grą? Może czas na następny ruch? Warto przypomnieć, że zbliża się moja kolejka. Się obaczy.

czwartek, 24 maja 2007

Leżę i przychodzą mi do głowy różne dziwne myśli. Na przykład: Zostało mi dużo soli, którą będę musiał zostawić w Danii. Albo: Czy to, że dysk zewnętrzny na USB wolno działa to wina starego dysku czy taniego interfejsu? Ewentualnie: Czemu jestem głodny? A także: Muszę poszukać czegoś na dzień matki. Albo: Nie chce mi się odkurzać. Tak kurwa, jest 4 rano, chcę zasnąć a mimowolnie myślę o odkurzaniu, ja pierdolę. I przychodzą też poważniejsze myśli, cięższego kalibru, ale jakbym zaczął je wypisywać to już w ogóle bym wpadł w doła jakiegoś.

Na bezsenność mam jeden sprawdzony sposób. Sprawdzony, to znaczy że go sprawdzałem, a nie że działa, bo zwykle nie działa. Po prostu nie chcę brać psychotropów. Nudne filmy też nie wchodzą w rachubę, jeszcze taki bezsenny nigdy nie byłem.

No więc sposób jest taki: należy coś pograć, aby się odmóżdżyć. Dziś jest to HEX. A konkretnie Hexy, program, który gra w Hex. Hex jest niesamowicie prostą i matematycznie piękną grą, którą wymyślił schizofreniczny geniusz, John Nash, laureat nagrody Nobla. Tak, to ten od Pięknego Umysłu. Ciekawe, co on robił kiedy nie mógł spać. Pewnie wymyślał gry. Albo swoich schizofrenicznie-generowanych wyimaginowanych przyjaciół. Ja się będę trzymał odruchowego pykania w Hex, które idealnie pierze mózg z nieporzebnych zmartwień. Przynajmniej na kolejne parę godzin.

poniedziałek, 21 maja 2007

"budzi się we mnie zwierzę.... ale to leniwiec...."

koleżanka, opis na gg

niedziela, 20 maja 2007

Trochę to wkurzające, chociaż dopiero dziś to zauwazyłem w sumie. Po paru latach, heh. Po paru latach prowadzenia konta w mBanku i dostawaniu od nich maili zorientowałem się, że jedno z drugim nie ma związku (nie licząc comiesięcznych wyciągów); to po prostu spam rozsyłany przez o2. Super, reklama produktu który konsumuje od paru lat. :| I nie mogę tego wyłączyć.

Dobrze przynajmniej, że penisa/rat za coś tam nie muszę powiększać/zmniejszać. God bless racjonalną politykę pocztową, czyli podawanie rezerwowego adresu na gmailu we wszelkich rejestracjach, weryfikacjach i innych podejrzanych formularzach na stronach. Dzięki temu na główną skrzynkę na o2 dostaję tylko odrobinę śmieci właśnie z o2 i praktycznie nic więcej. Niestety, racjonalnej polityki pocztowej nauczyłem się dopiero jakieś 5 lat temu, na własnych błędach (wcześniej: minimum 50 sztuk spam na dzień :D ahh, te pionierskie czasy.)

Nienawidzę robaków, ślimaków, żab i koni. Trzech pierwszych za to, że łatwo się rozmaślają pod nogami/kołami i na samą myśl o nich robi mi się niedobrze. Koni za to, że są duże, brzydkie, mają przerażające oczy i śmierdzą. I walą kupska, które też się rozmaślają. Przez kiepski wybór kombinacji pogoda-trasa, dziś na rowerze miałem nieprzyjemność doświadczyć wszystkiego tego. Niefajnie. A mogłem jechać do Kopenhagi.

01:12, lenahtan , DK
Link Komentarze (1) »
sobota, 19 maja 2007

No, oddaliśmy drugi projekt. Trzeci jest od trzech tygodni praktycznie gotowy. Teraz jeszcze tylko przygotować się na egzaminy ustne będące w sumie obroną sprawozdań z projektów. Mało z tym roboty już, chociaż myślałem że będzie jeszcze mniej. Nieważne. Koniec nadchodzi, wyjeżdżam z Danii za niecałe 2 tygodnie, nie wiem kiedy i czy tutaj kiedyś wrócę.

Zastanawiam się, czy czuję coś z tym związanego, jakaś radość, jakiś żal - pustka, nic. Zastanawiam się, czy czegoś mi będzie brakowało; nie, bo i czego? Poza jeziorem, lasami, drzewami - niczego. I nikogo. Emocjonujący brak emocji. Niby jakiś etap w życiu, a w sumie jakby nic się nie działo. Spokój.

Jedyne, czego mógłbym kiedyś żałować, to że nie zostaję tutaj na całe studia, dwa, trzy lata. Gdybym bardzo chciał, mógłbym. Ale nie bardzo chciałem, więc nie zostanę. I nie będę żałował, bo i czego? Jeziora, lasów? :)

00:34, lenahtan , DK
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 maja 2007

Padam na pysk.

Pada mi dysk.

I jeszcze deszcz pada no.

19:59, lenahtan , DK
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 maja 2007

One more thing przed snem. Właśnie, snem. Czytając artykuł o spaniu do południa na lifehack.org stwierdziłem, że mam dokładnie taki problem jak ten opisany! Chodzi o "syndrom opóźnionej fazy snu", o ile dobrze tłumaczę z angielskiego. Wiem, teraz to brzmi jak wyznania hipochondryka, ale nie jest to takie paranoicze użalanie się nad sobą na jakie wygląda. Chodzi mniej więcej o to: wieczorem, kiedy wszyscy już uderzają w kimę, ja mam zdecydowanie aktywną fazę, czasem najaktywniejszą z całego dnia. Często jest to naprawdę środek nocy, między 2 a 4. Rano z kolei... no, jak łatwo się domyślić, nie mogę wstać. Ale nie chodzi o zwykłe bycie spiochem, ja lubię wstawać wcześnie rano, rzecz w tym że czasem totalnie nie jestem w stanie. Rozwiązanie sugerowane w artykule jest proste: więcej światła rano! Teraz sobie uświadomiłem, że codziennie wieczorem zasłaniam żaluzje (mieszkam praktycznie na poziomie gruntu w samym sercu wioski studenckiej, wiele ludzi przechodząc obok może chcąc niechcąc zaglądać mi w okna - a tego nie lubię) i rano pozostają zasłonięte! Więc dziś spróbuję się zastosowac do porady z lifehacka i zostawię przed snem otwarte żaluzje. Niby mała rzecz, a może coś zmienić.

Link do tego artykułu.

 
1 , 2