podróże przez czas, przestrzeń i myślnię.
wtorek, 26 kwietnia 2011

Po wielu wielu latach, przestaję odruchowo wchodzić na onet. I bardzo dobrze, oczywiście. Ale wcale nie chodzi o to, że przestaje mnie interesować to, co się dzieje na świecie. Problem leży po stronie onetu, bo po pierwsze nie pokazują tam już za wiele tego co się naprawdę dzieje na świecie, tylko nadają jakąś bezsensowną papkę i szum informacyjny, a po drugie, nie odpowiada mi forma podania tego wszystkiego, która też coraz bardziej przypomina kolorową zmiksowaną masę, która po wymieszaniu wszystkich barw robi się szara, mętna i mdła. Powoli ale konsekwentnie samo się spełnia, wypełnia: TV mam w pokoju ale równie dobrze mógłbym nie mieć żadnego w całym domu, gazet nie czytam, "opiniotfurcze" magazyny są dla mnie męczące swoim nachalnym "opiniotfurstwem", teraz ten onet. I to bez wysiłku, bez wyrzeczeń - zamiast wyrzeczeń, jest właśnie ta ulga, że już nie trzeba tego znosić, bo było męczące.

I w głowie siedzi mi ten amerykański wieśniak, który co tydzień wrzuca na youtube filmy o tym, jak się cieszy że mu pomidory wyrosły w doniczkach, albo że sam odkrył nowe sposoby robienia kompostu. I wygląda na naprawdę szczęśliwego. Prostota chyba wyzwala. Daje szczęście może. Rośnie we mnie ambicja, żeby to sprawdzić.

Justice - Civilization, dobry kawałek, ale jednak mam jakiś niesmak, bo Justice używa (używają?) "t" stylizowanego na katolicki krzyż jako swojego logo. Jestem otwarty, jestem postępowy, ale takie totalne odwrócenie tego znaku, który uświęcony jest jeśli nie wiarą ludzką, to przynajmniej historią światową, zrobienie z niego loga dla muzyki klubowej - to mi po prostu nie pasuje. Ale kurde, muzyka cholernie dobra, trzeba przyznać.

Ostatnio czasami czuję się jak pies proszący o pieszczoty, o zabawę, o okazanie uczuć. Z boku to pewnie wygląda nawet jakbym merdał ogonem na każdy znak. Mam wrażenie że mój honor na tym cierpi, że zachowuję się jak frajer, ale za chwilę czuję, że mogę i chcę dać z siebie bardzo wiele dla tej przyjaźni. Nie umiem tego wypośrodkować i błądzę gdzieś we mgle.

Na ścianie był dziś triumwirat egzotyczny. Było całkiem fajnie, chociaż bez szaleństw. No, ale gromadka dzieci ściany się rozrasta, po kilku latach mogę chyba powiedzieć, że mam z kim się wspinać. No i eksperymentalnie w końcu wyznaczyłem zgrubny stosunek mas, które mogą się wzajemnie asekurować tylko w jedną stronę, bo w drugą asekurant leci do góry. :)

Jestem zmęczony życiem. Chyba pierwszy raz chciałbym, żeby ktoś wyciągnął do mnie rękę. To pewnie złe, bo zwykle lepiej wychodzi się licząc na siebie.

22:42, lenahtan
Link Dodaj komentarz »
środa, 20 kwietnia 2011

Mam ciebie coraz mniej. A bez ciebie moje życie traci dużo ze swojego sensu.

02:05, lenahtan
Link Dodaj komentarz »
piątek, 15 kwietnia 2011

I don't get it, czy napisałem coś nie tak? Niby przez prawie cały dzień spoko a potem nagle power out. Ja się tu naprawdę martwię a tam ściana, normalnie jak na filmach: odsłaniam zasłony w oknie a tam ściana, i dopiero za ścianą słysze głowy, aktywność. I don't get it.

23:54, lenahtan
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 10 kwietnia 2011

A miarka się przebrała i trzeba było powiedzieć stop. Wiem, że to ssało i było ogólnie bardzo niemiłe, ale wcześniej zabolało jeszcze bardziej. Najzabawniejsze że mam jeszcze wyrzuty sumienia że mogłem dostarczyć dodatkowych niepotrzebnych stresów przed podróżą. Ale musiałem no. Mam tylko nadzieję że to się już nie powtórzy.

15:06, lenahtan
Link Dodaj komentarz »

Zalew, parafrazując swój ubiegłoroczny żart, pyta gdzie jest tablica. Ja nie włączam tv, nie wchodze na onet, Michał pisał, że jak wszedł na gazetę to myślał że oślepnie. Cała masa ludzi tak ma, pozamykani, zabunkrowani, odcięci, bo boją się ataków Solidarności czy innych Polskości. Zabawne, jak się słowa moga wykręcić. Solidarność powinna być w jakiś sposób solidarna, a Polskość... cóż, jestem Polakiem, więc dlaczego muszę się przed nią ukrywać? Myślę, że historia osądzi prezydenturę Lecha Kaczyńskiego w sposób właśnie historyczny - nie to, co zrobił, ale to, co się działo po jego śmierci. Jaki miał na to wpływ. Jakie dziedzictwo po sobie pozostawił. Ciekawe ile w tym jego samej zasługi, czy raczej winy. W końcu nie każdy ogłoszony męczennikiem na to zasłużył, nie każdy tego chciał. Czasem myślę sobie, że się tam w tym Wawelu przewraca w grobie jak wirnik w turbinie. Niemniej jednak ślad pozostał na długo, naród jest podzielony bardzo głęboko, ciągle odkrywane są nowe zasoby nienawiści, a co gorsza nie widać perspektyw na zakończenie. Takie dziedzictwo pozostawił.

piątek, 08 kwietnia 2011

I sit beside the fire and think... napisał poeta. Który napisał też kilka innych rzeczy, niekoniecznie wierszem, którymi ludzie się podniecają. Ja tam wolę wiersz o zadumie przy ognisku. Tożsamość autora pozostawmy jako pracę domową.

Siedzę i myślę, ale ogniska brak. Miało być i to już dawno temu, ale zima minęła, później wiosna i lato minęły, a teraz znowu zima minęła, a ogniska nie było.

Myślę sobie, jak to rozwiązania tymczasowe zwykle trwają najdłużej. Moje własne dane doświadczalne sugerują, że tyczasowość rozwiązań tymczasowych w końcu się uaktywnia, data ważności prędzej czy później mija i wtedy orientujemy się, że spożywamy produkt nienadający się do spożycia.

Oczywiście nie zawsze tak jest, taki np. miód można spożywać przez bardzo długi czas bez przejmowania się datą ważności, tymczasowością ani ogólnie żadną czasowością. Miód się w zasadzie nie psuje. Jednak ile można wytrzymać na samym miodzie? Bez solidnej kanapki z szynką i pomidorkiem?

Post factum wiem, że w pewnych sytuacjach można wciągać miodzik wizualizując sobie kanapki, wyobrażając sobie zapach i smak szynki, wmawiając sobie, że ten pomidorek posypany świeżo zmielonym pieprzem i szczypta soli tam jest. A może nawet odrobina posiekanego szczypiorku. Ale nadal żre się sam miód, słodki do obrzygania. Wiem, bo mimowolnie prowadziłem takie eksperymenty na sobie.

Można też przyjąć taktykę w stylu New Age. Sporo zwierząt podjada miód z dzikich leśnych uli, nasi przodkowie też to robili; z pewnością można jechać na samym miodzie. W końcu cukry dają energię a i różne inne fajne składniki też miód ma. Patrzcie na nas, jemy sam miód i jesteśmy żywi, zdrowi i zadowoleni! Do czasu. Ta taktyka też się raczej nie sprawdza.

Pełen niepokoju przyglądam się dostawom miodu za oknami. Wielkie Piramidy Żywieniowe, które miały stać przez całą wieczność jako symbol zdrowych posiłków wzywanych kiedyś nie raz na pomoc, zaczynają się kruszyć.

czwartek, 07 kwietnia 2011

"and my time is a piece of wax

fallin on terminte

that's chokin on the splinters!"

19:20, lenahtan
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 03 kwietnia 2011

Friday was hall that lasted for at least 3,5 days. Saturday seemed like it didn't ever happen at all, while Sunday was so stikingly obnoxiously normal that it seemed wrong to feel sick at all. To by był mój poemat na temat trzydniówki.

Jestem zmęczony, mam ochotę spać w cieniu i nic nie robić. Czy tak właśnie czuje się ktoś zapomniany albo opuszczony? Ignorowany?

Włączę sobie Fight Club, kolejny film o zblazowanym facecie który dziwnym sposobem wychodzi z więzienia życia codziennego.

Nie wiem co dalej, zgubiłem wątek.

22:53, lenahtan
Link Dodaj komentarz »