podróże przez czas, przestrzeń i myślnię.
czwartek, 25 lutego 2010

Dziś sobie uświadomiłem, że tej zimy ściąłem pierwsze w życiu drzewo. Nie jakieś duże, mała choinka, ale jednak. Teraz zostało tylko zburzyć dom i zabić dziecko.

A nawiązując do czarnego humoru, to wczoraj na spotkaniu w pewnym momencie nie mogliśmy się pohamować z żartami nt. ś.p. G. Wybitnie niesmacznymi żartami. Po chwili zorientowałem się, że jemu by się to podobało, bo sam lubił taki rodzaj humoru. I nagle poczułem się, jakbym postawił mu znicz na grobie, albo nawet 1000 zniczy, albo i jeszcze więcej. Tym głośniej się śmiałem, w ramach hołdu składanego zmarłemu.

poniedziałek, 22 lutego 2010
sobota, 13 lutego 2010

Gdzie jestem ja, gdzie jest moja obecność? Gdzie są wszystkie nasze wspólne 'razem', nasze memorabilia? W czasie przyszłym czy przeszłym? A jak przeszłym, to dokonanym czy niedokonanym? Czy w czasie ukrytym?

poniedziałek, 08 lutego 2010

Lubię piwo. Zawłąszcza te bardziej egzotyczne. Niefiltrowane, niepasteryzowane, pochodzące z małych browarów. Nowe, ciekawe smaki.

Lubię wina... choć totalnie się na nich nie znam. Ale każde mi smakuje, przynajmniej każde powyżej bariery 10zł za butelkę. Smak, zapach, mm.

Wódki.. w zasadzie nie lubię, ale piję, i widze rózniece w smaku, drobne niuanse.

Ale gin... Tylko gin ma w sobie moc powalającą na kolana, która jednocześnie daje lekkość pozwalającą latać. Ale ta MOC... jak ciężka, metalowa rura waląca w nieprzytomną głowę. Ale nadal - delikatna choć perwersyjna pieszczota, jak takie łaskotanie, które jest gorsze od bólu. Choć jest dobrze, to jednak jest źle, ale chcesz więcej, chociaż chyba już lepiej nie, ale jednak, tak.

Cholera, a miałem sobie zrobić tylko herbatę.

czwartek, 04 lutego 2010

We are sinking! SOS! I repeat: we are sinking! Need immediate assistance! SOS! We are sinking!

sinking

 

 

 

 

 

 

 

Łat ar ju sinkink abaut?