podróże przez czas, przestrzeń i myślnię.
środa, 27 lutego 2008

Pięciometrowy pyton połknął psa na oczach dzieci

Pięciometrowy pyton przez kilka dni wypatrywał domowego psa, nim zaatakował go i połknął w całości na oczach przerażonych dzieci - donoszą australijskie media powołując się na opinie ekspertów od dzikich zwierząt. Makabryczna scena rozegrała się w okolicach miejscowości Kuranda w północnej części stanu Queensland. (c) któryś z portali gazety

i komentarz, kończący krótka dyskusję:

Zoś (23:48)
tak czy inaczej, srednio to wyszlo, z punktu widzenia psa

=)

A tytuł notki, czyli odwieczne pytanie, "czy mlaska" zostanie rozwinięte i wyjaśnione w innym odcinku.

wtorek, 26 lutego 2008

Requests 

3 secret fantasy invitations
1 foreign guy quiz ? invitation
4 dr. phil's test invitations
1 what greek god are y request
1 heart invitation
1 movie compatibility request
3 movie quiz requests
1 your turn-ons! invitation
1 make friends: marta invitation
10 vampires invitations
1 gift marta duplicka invitation
1 sex song invitation
2 how many kids invitations
2 most wanted valentin requests
3 invitations
1 what species invitation
2 when you will get ma invitations
3 what kind of music a requests
2 how evil are you? invitations
1 penis or vagina? invitation
2 lazy invitations
1 logical vs creative invitation
1 likeness quiz invitation
2 are you a great kiss invitations
1 tv match invitation
1 sexy request
1 iq test invitation
3 pirate invitations
1 pirates invitation
3 kind of eyes invitations
3 coolest friends requests
1 predict your future invitation
3 invitations
1 dance style invitation
3 invitations
2 invitations
2 what fruit are you? invitations
1 what car are you? invitation
1 which disaster are y invitation
4 what flower are you? invitations
3 rockstar cars invitations
1 what is your kamasut invitation
1 you're a hottie request
4 speed racer invitations
4 what blood type are invitations
1 spoil me request
1 sweet gifts request
4 are you interested? invitations
2 what position are yo invitations
1 meet me request
2 invitations
1 true match invitation
1 monika's sticker request
3 are you color blind invitations
1 christmas crush invitation
2 meet new people invitations
1 my aquarium request
3 ideal mate quiz invitations
1 best friends request
1 reputation invitation
1 sunshine request
1 perfect match invitation
2 optical illusions requests
1 files invitation
1 snowball fight! request
1 hot potato request
1 characterize request
1 hotness request

Nie wiem, po co.

Ale wiem, że na pewno nie usunę wszystkich.

Postanowiłem je kolekcjonować.

No i naturalnie nigdy z nich nie skorzystam.

Mohikanka: obawiałem się tego. :) Ale nie teraz, czasu nie mam. 

niedziela, 24 lutego 2008

Strumień świadomości.

W zasadzie to cały dzień mi się chyba zbierało. Już się ten strumień nie miota jak wąż strażacki tryskający wodą out-of-control, raczej po prostu płynie, przepływa przeze mnie bez przerwy, cały czas nowe myśli. I co druga chce się wydostać, więc wkładam sobie palec głeboko w gardło i rzygam tutaj z głębi serca i umysłu słowami, co to gdzieś w trzewiach osiadły były i je palce na klawiaturę przeniosą.

Czyli bez ładu, składu i sensu. I nudno. Ale muszę.

Zaczniemy od tyłu. Wieczorem poszedłem do kościoła. Czyste niebo, księżyca nie ma. A swoją drogą, piękną pełnię ostatnio zaliczył (dygresja: i mniej więcej w tę pełnię wstrzeliłem się tydzień temu na feriowo-weekendowym wyjeździe tydzień temu. Załęcze Wielkie, wiocha gdzieś po drodze do nikąd. Śmieszne miejsce. Byłem tam drugi raz. Za pierwszym razem, kilka lat temu, najebałem się i zobaczyłem Drogę Mleczną. Ale była jazda, zwłaszcza, że trochę wirowała i generalnie na pewno wyglądała jeszcze lepiej niz na trzeźwo. Naturalnie w mieście samej Drogi Mlecznej to ni hu-hu. Tym razem najebałem się i zobaczyłem księżyc, który świecił tak mocno, że w środku lasu było całkiem sporo widać, a na otwartym terenie rzucał cień. Pierwszy raz widziałem cień rzucany przez księżyc. No i znowu jazda, grzane wina (w ilościach zastraszających) i nieodebrane telefony (zastraszające samym faktem nieodebrania) budowały kontekst dla tego księżyca, aura niezwykłości sytuacji. Koniec dygresji.) Ciąg dalszy.

No więc idę do kościoła, a na niebie gwiazdy. I co zobaczyłem jako pierwsze po podniesieniu głowy? Oriona oczywiście, jedyny gwiazdozbiór jaki umiem znaleźć. Nawet Wielkiego i Małego Wozu nie widzę nigdy. Tylko Orion. Ale czego chcieć więcej? Jest gigantyczny, jest piękny. Hipnotyzuje mnie prawie geometryczny układ gwiazd. Jak antyczne wzorce piękna: kolumnady pod trójkątnymi fasadami, majestatyczne kroje pisma; gdzieśtam w okolicach symterii, w okolicach kątów prostych i kształtów idealnych, ale nigdy nie do końca, "pierwiastek ludzki", drobne odchyły, ledwo zauważalne, na granicy świadomości szepczące nam, że to właśnie TO jest piękno. Taki jest Orion. No ale w sumie to nic nowego, w końcu skądś musiały się wziąć uniwersalne wzorce estetyczne ludzkości (o ile takowe istnieją), a co musiało być jedną z pierwszych rzeczy, które człowiek nauczył się robić po zejściu z drzewa? Patrzeć w niebo.

No i patrząc w niebo doszedłem do kościoła. Post, rekolekcje będą, później święta, Chrystus umrze, zmartwychwstanie. Szablonowo, potrzebna będzie spowiedź. Przynajmniej ta jedna raz w roku. (Poza tym może będę ojcem chrzestnym. Hmmmm.) Strach. W sumie zawsze czuję jakieś irracjonalne niepokoje albo stresy związane ze spowiedzią, może to normalne i powszechne. Ale w końcu powinno dawać ukojenie i uspokojenie, i niby daje, ale dlaczego w takim razie podświadomie się tym zacząłem martwić, skoro powinienem się cieszyć i oczekiwać?

Generalnie, sęk w tym, że nie wiem co mam teraz powiedzieć. Gdzie zaczynały się grzechy, a gdzie kończyły? Nie, nie czuję się winny, a przynajmniej wydaje mi się, że nie powinienem się czuć winny. Ale tak jest teraz, a zdanie a ten temat może mi się jakoś tak samo zmienić w jednym momencie, pod wpływem impulsu, głupoty jakiejś. To takie cliche, a ja tak nienawidzę kalkowanych frazesów, ale muszę: czuję się zagubiony w tym wszystkim.

A dno jest zawsze głębiej, niż się z początku wydaje. Komunistyczna szyba w drzwiach, twarda jak komunistyczny beton, dzielnie przetrwała spotkanie z lecącymi nożyczkami i nie rozbiła się cała tylko sie przedziurawiła. Teraz już nie muszę naprawiać drzwi od toalety. Teraz muszę naprawić drzwi od toalety i swojego pokoju. Ale przecież nie chodzi o drzwi. W momencie, w którym myślałem, że zaliczam krótką wizytę w piekle, okazało się, że to był tylko przedpokój, a przede/pode mną otwierają się dalsze czeluście. I w obu przypadkach, zarówno "przedpokój" jak i "wprowadzenie na salony" umiem sobie niestety logicznie wytłumaczyć swoimi własnymi błędami (o, i już zaczynam się czuć winny. Huśtawka odpowiedzialności.)

Momenty spokoju, oderwania. Wspinanie się w czwartek (ale wspinanie się w sobotę już nie, zło, ale to można zwalić na psychicznego kaca po piątku). Życie wydaje się takie proste, kiedy się wspinasz. Dalej: powrót z kościoła dziś, znowu z zadartą głową, już bezczelnie uśmiechałem się do gwiazd, ostentacyjnie mając w dupie cały ten ziemski padół, razem z uliczką która szedłem.

Poza tymi momentami też nie jest tak znowu źle. Po prostu popełniłem za dużo błędów. A przyszłości boję się, bo nie wiem, czy umiem wyciągnąć odpowiednie lekcje z tych błędów.

Sygnały, sygnały. Zawsze sprzeczne, zawsze niezrozumiałe, zawsze... zmyślone? Jak to było być sobą? Kiedyś zawsze chciałem umieć z premedytacją kłamać. W sumie to nadal bym chciał, bo nadal nie umiem. Ale okazało się, że nauczyłem się ładnie wkręcać kit. Kit czy niekit? Nie wiem! Problem polega na tym, że sam nie wiem, kiedy jestem szczery, a kiedy nie. Oczywiście, ja zawsze jestem szczery. Ale kiedy ja to ja a kiedy ja to nie ja? Motyw lepienia glinianej figurki na obraz i podobieństwo wyobrażeń nt. samego siebie. Wyobrażenia wyblakły, zostały oczekiwania innych. Rozmowa - dostosowanie się do rozmówcy. Sytuacja i jej uczestnicy wymuszają na mnie takie a nie inne zachowanie. Chociaż przecież mam jaja, pewnośc siebie czasem szczytuje, to jednak tak często nie umiem się postawić i płyne z nurtem, jak kto poniesie. A później co z tego wychodzi? Sygnały. Szczere, bo ze mnie, z serca, z umysłu. Ale i nieszczere, bo wynikłe z kontekstu. A później jeszcze przecież przetworzone przez innego człowieka, który wszystko postrzega odmiennie. "I jak ci biedni ludzie mają coś z tego kurwa zrozumieć, skoro ja nic z tego nie rozumiem?" z grubsza i z pamięci cytując Tomasza L.

Swoją drogą, to jest właśnie to, czego się nie powinno robić. Może to nie użalanie się nad sobą, ale jakieś takie overthinking. Niepotrzebne zwykle. Ale dziś musiałem.

Chyba starczy.

piątek, 22 lutego 2008
(za Wikipedią)

Timeline for heat death

The Degenerate Age - from 1014 to 1040 years

Galaxy and star formation ceases: 1014 years

Stellar formation stops, leaving matter to decay over a very long period of time. The hydrogen fuel used for fusion by stars will be eventually depleted, leaving all matter in the Universe in a compact state populated by the following objects after all stars burn out:

  • Planets and planetoids (this category includes asteroids, comets, brown dwarfs, etc.)
  • White Dwarfs
  • Black Dwarfs
  • Neutron stars
  • Quark stars
  • Black Holes

Formerly luminous bodies like stars cool and dim, eventually reaching the same temperature as the Universe's microwave background radiation. Occasionally, brown dwarfs collide with each other and form a new red dwarf star which will survive for billions of years, which is the only visible light source in the universe.

Planets fall or are flung from orbits: 1015 years

Over time, the orbits of planets decay due to gravitational radiation or the planets are ejected from their local systems by gravitational perturbations.

Stars fall or are flung from orbits: 1016 years

The same scattering effect happens to stars and their remnants within galaxies, leaving mostly scattered stellar debris and supermassive black holes.

The mighty supermassive black holes are all that remains of galaxies once all protons decay, but even these giants are not immortal.

An estimated half of protons decay: 1036 years

If estimates of the half-life of protons are correct, then one-half of all the free-floating matter in the Universe has been converted into gamma radiation and leptons through proton decay.

All protons decay: 1040 years

If estimates on the half-life of protons (1036 years) are correct, then protons (and nucleonic neutrons as well) will undergo roughly 10,000 half-lives by the time the universe is 1040 years-old. To put this into perspective, there are an estimated 1080 protons currently in the Universe. This means the proton's numbers will be slashed in half 10,000 times by the time it is 1040 years-old. Hence, there will be roughly ½10,000 (approximately 5 × 10–3011) as many protons remaining as there are today; that is, zero protons remaining in the Universe at the end of the Degenerate Age. Effectively, all matter would be contained in the only known bodies in the Universe immune to proton decay: black holes.

The Black Hole Age - from 1040 years to 10100 years

Black holes dominate: 1040 years

Black holes continue to evaporate via Hawking radiation, but this process is very slow.

Black holes disintegrate: 10100 years

Few—if any—black holes remain; virtually all matter is now converted into photons.

The Dark Age - from 10100 years until 10150 years

All Black Holes now Disintegrated: 10150 years

The remaining black holes evaporate: first the small ones, and then the supermassive black holes. All matter that used to make up the stars and galaxies has now degenerated into photons and leptons.

The Photon Age - 10150 years and Beyond

The Universe Achieves Low-Energy State: (1010)x years and beyond

The Universe now reaches an extremely low-energy state. What happens after this is speculative. It's possible a Big Rip event may occur far off into the future, or the Universe may settle into this state forever, achieving true heat death. Extreme low-energy states imply that localized quantum events become major macroscopic phenomena rather than negligible microscopic events because the smallest perturbations make the biggest difference in this era, so there is no telling what may happen to space or time. It is perceived that the laws of "macro-physics" will break down, and the laws of "quantum-physics" will prevail.

czwartek, 21 lutego 2008
A ja tylko lilię chcę zobaczyć, dotknąć, widzę, że się coś za bardzo przechyla ku dołowi, próbuję ją najdelikatniej przytrzymać żeby się nie złamała, ale gdzie dotknąłem płatków kwiatu tam zostają czarne plamy, a łodyga trzęsię się od nieuważnych ruchów i robi sie jeszcze bardziej wątła.
środa, 20 lutego 2008
Kobieta jest jak lilia: subtelny nie ośmieli się jej dotknąć ale przyjdzie osioł i ją zeżre.
Mądrość na joemonster.org! Niemożliwe. 
wtorek, 19 lutego 2008

Śniłaś mi się dziś w nocy.

Nie pamiętam kontekstu.

Ale chyba robiliśmy to co zwykle.

The Wretched

 

One of the crossbeams gone out of skew on a threadle!

 

Quiz: Skąd to pochodzi?

piątek, 15 lutego 2008

http://nathanel.posadzdrzewo.pl/ Wchodzić i klikać. I sadzić własne drzewa. Bo co, jak nie drzewa? Autostrady? Stadiony? 3 miliony mieszkań? Estakada rozpierdalająca Dolinę Rospudy w drobne chujki? Drzewa 4ever. ;]

Rozmawiam z koleżanką z daleka. Ślub. W lipcu, a już wszystko prawie gotowe. Mówiłam ci jaką mam piękną suknię? Tak, mówiłaś. Albo to: Który wiersz by w/g ciebie najbardziej pasował na zaproszenie? Ten Fredry.

Wierz mi - są dusze dla siebie stworzone
Niech je w przeciwną los potrąci stronę,
One wbrew losom, w tym lub w tamtym świecie,
Znajdą, przyciągną i złączą się przecie.

Ślub w lipcu, ale umówione już wszystko conajmniej od stycznia zeszłego roku. Łącznie z datą. Promieniuje wielka miłość. Normalnie bym się porzygał. Ale jakoś tak uderza mnie... piękno. Mimo, że to jej pierwszy chłopak, byli ze sobą od zawsze, ona nawet nie wie jak to jest samemu... chociażby z powodu popędu seksualnego nie wróżę im świetlanej przyszłości we dwoje. Ale piękno. I spokój. I totalne oderwanie (znowu) przez abstrakcję, którą dla mnie jest wybór sukni albo przygotowywanie zaproszeń.

No i życzę im jak najlepiej.

 
1 , 2 , 3 , 4