podróże przez czas, przestrzeń i myślnię.
wtorek, 25 stycznia 2011

Właśnie sobie myślałem, że brakuje mi trochę wieczornego życzenia sobie dobrej, spokojnej nocy. A tu klops wielki... Se la wi.

22:22, lenahtan
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 13 stycznia 2011

Po ścianie. Chodzę się wspinać w miarę regularnie, 1 albo 2 razy w tygodniu. Dziś była Iza. Powoli wraca do formy, powoli, ale wraca. Trochę przytyła chyba. Chociaż chyba nie tyle co ja. Czuję ten balast w dupie nogami, rękami. Wracając do Izy, obawiam się że mogła się dziś trochę obrazić na mnie/na nas. Mogłą czuć się zaniedbana, olana (ale mam nadzieję, że nie czuła się tak). Zaczynam lubić sekcję, której nie lubię. No cóż, młodzi ludzie (prawie wszyscy młodsi ode mnie... nie odnajduję siebie na takiej pozycji), trochę ruchu, trochę głupich tekstów i jest wesoło. Jakoś w pracy tej atmosfery już tak nie czuję. Ach, praca. Kolejny motywator, żeby zacząć szukać. Szukam też kontaktu z mon amie, ale jest ciężko. Chyba za mało serca w to wkładam, bo w 50% przypadków, kiedy chcę nawiązać kontakt, wysłać smsa, cokolwiek, jest już dosyć późno, a prosiła, żeby nie niepokoić wieczorem, co rozumiem w takim samym stopniu w jakim mnie to wkurza. Ale to już chyba mój problem, bo to samo mam z instytucją bankową której typu ani nazwy wymieniać nie będę, której to instytucji infolinia działa do godziny X, a o telefonicznym załatwieniu tej swojej ważnej sprawy zawsze przypominam sobie o godz X+n, gdzie n jest niezerowe. Jednak tutaj jest obustronna, wzajemna i obopólna obojętność, na linii Nath <-> instytucja, natomiast na mon amie trochę mi jednak zależy, co dodaje szczypty gorzkości. Well, pamiętaj Marla, stare i nowe (Coffi Day!) miejsca czekają na twoje jedno słowo. Anyway, podobnie A próbuje się ze mną spotkać, ale nie wiem czy mam się bać, czy po prostu jej się samej nudzi i ma mało znajomych, czy po prostu nie lubi iśc gdzieś jeść sama. Wzruszam ramionami. Okay, ale nie teraz, nie mam czasu ani specjalnie ochoty. No hard feelings, I still hope. Dostojewski zasnął. Książka dla dzieci od A rozwija się całkiem ciekawie. Szkoda że w prezencie który dostała ode mnie są takie błędy. Zbiór powieści Dukaja nikczemnie udający zbiór opowiadań najpierw powalił mnie na kolana tekstem w stylu Lema, i to było miłe, po czym związał mi ręce za plecami, zmusił do zgięcia się w pół i zgwałcił mnie opowiadaniem Szkoła, i to było niemiłe. I tak w końcu zacząłem czytać Shoguna. Co w sumie nie jest o wiele lepsze, bo też się tam roi od nieprzyjemnych... rzeczy. Jejku, nie chce mi się wymyślać zdań. Idę spać. Aha, i to miejsce gdzie są smoki ma już 4 lata. Happy birthday betonie zwany blogiem, zaniedbałem cię ostatnio ale gdyby nie ty, nie miałbym mon amie. I nie tylko. Cya.

23:43, lenahtan
Link Komentarze (1) »
niedziela, 02 stycznia 2011
sobota, 01 stycznia 2011

Happy 20!! :)

12:19, lenahtan
Link Dodaj komentarz »