podróże przez czas, przestrzeń i myślnię.
Blog > Komentarze do wpisu

Epitafium dla dzieci we mgle

Wiesz co? Byliśmy jak dzieci we mgle, jak ślepcy, jak stado antylop na polu minowym. Tak mniej więcej wyglądało nasze poruszanie się w czasie. Może minus te miny, napisałem tak, bo to nieźle brzmi, ale niekoniecznie ma sens. Otóż czas był niczym bezkresna płaska równina a my poruszaliśmy się po niej ruchami browna. Czyli, niby poruszaliśmy się, ale tak naprawdę nie było żadnego konkretnego kierunku w którym przemieszczalibyśmy się. Ani ty, ani ja. Ok, zbliżaliśmy się do siebie, ale brnąc w analogie fizyczne czy też chemiczne nazwijmy to przyciąganiem grawitacyjnym, aż tyle, ale nic więcej (choć studnia grawitacyjna była sroga, kilka razy ledwo się wyrwałem). Nie było żadnego atraktora, twojego, ani mojego, ani wspólnego. No dobrze, ty miałaś swoje mroczne atraktory, w kierunku których już mam nadzieję nie podążasz (czyli: nadal żyjesz), jednak nie było to o czym teraz myślę. Co teraz widzę. Co teraz czuję. Coś, co ciężko opisać osobom takim jak my wtedy, a jeszcze trudniej opisać osobom zwyczajnym, bo dla nich to takie oczywiste. Że jest jakiś cel. Tego nie było wtedy między nami, w sensie ani w tobie ani we mnie, chyba w tobie nie, w moim sercu wtedy pustka w dziedzinie drogowskazów, punktów docelowych i adresów destynacji. Dlatego: dzieci we mgle. Rozumiesz już czytelniku co chcę przekazać? Przypominam sobie swój stan umysłu, wgrać sejwa serca, i tam było bardzo dużo nazbieranych artefaktów duszy ale mały progres w journalu podróży. Bo nie było właśnie celu. Było to wtedy na swój sposób adekwatne, takie odbijanie się od tego co przyniesie życie, np. ciebie. Naprawdę, do dziś chwalę sobie pewne aspekty filozofii "reaching out to embrace the random", jednak ten random, my, nasze spotkania na naszych drogach i odbicia jak kulek we flipperze były trochę zbyt randomowe, z dzisiejszego punktu widzenia. Zbyt mocne i destrukcyjne, nigdy nie było wiadomo czy nie pojawi się wgniecenie albo rysa po takim probabilistyczno-kinetyczno-socjologicznym evencie (wiadomo było!). Widzę to teraz, z wydawałoby się prostej ścieżki, która nawet jak się zakręci to będzie drogowskazem w czasie i przestrzeni, nie to co wtedy. Bo wtedy, dzieci we mgle. Mogę myśleć nad tym godzinami a i tak nie rozkminię tych zagadek życia.

niedziela, 12 lipca 2015, lenahtan

Polecane wpisy

  • You want to see me dead

    I stand corrected Guess it just wasn't meant to be I know I'm maladjusted Crushed what's inside of me I know of no remedy I know not how to cease This feeling o

  • Dzień przez weekendem we Wrocławiu

    Jutro Wroclove. A dziś zostałem rozpuszczony i rozbity na drobne chujki w sferze emocjonalnej przez kawałki alkoholu, muzyki i kontaktu. Nawet nie wiem dlaczego

  • Żenująco nostalgiczny wpis

    No one wins at this game Throwing knives in your pain And even though you're lying down now You're fighting in a war zone Between the world and your brain Y