podróże przez czas, przestrzeń i myślnię.
Blog > Komentarze do wpisu

Zmiana

Zastanawiam się czasem, czy ludzie kiedyś mieli takie myśli jak ja miewam. Przecież to niemożliwe, żeby nie mieli. Taki np. proch strzelniczy. Magia! Kaszlnięcia samego Lucyfera! Alboooo.... Jezus Chrystus. Dla Żydów to była przecież herezja, co to, pogan i barbarzyńców dopuszczać do wiary naszej? I to tak bez obrzezania? Albo.... rock'n'roll! Świetny przykład, coż za zepsucie! Ale to też chyba nie jest to, co ja myślę, To był chyba raczej brak zrozumienia. Połączony zresztą z gwałtownymi reakcjami. Akcja (zmiana) - reakcja (reakcjonizm, bue).

Ale czy kiedyś nie widzieli ludzie tej... zmiany zmiany? Tego, jak zmiana przyspiesza? No, jak przyspiesza? Einstein podobno powiedział, że największym wynalazkiem ludzkości jest procent składany, a to przecież nic innego jak funkcja eksponencjalna. Która była tu od zawsze, prawda?

Był król, rodziłeś się pod nim, umierałeś pod nim, a nawet jak pod innym, to pod podobnym. Później przyszły takie na przykład rewolucje, gigantyczne kolosy na glinianych nogach, niby nagłe zrywy, ale to też trwało latami, latami się zbierało i latami upadało. A teraz co? Ukryte zmiany, niby powolutku, a tak naprawdę nie rządzi tobą już żaden niby demokratycznie wybrany organ, rządzą tobą siły takie jak media, trendy, mody, gradienty społeczne sztucznie narzucane i naturalnie ewoluujące, rozrywające cię na strzępy - przeciwne wektory co roku, teraz modna będzie czerwień, ale za rok już bawełna, za 2 lata Web 3.0, za 4 lata ekofaszyzm, za 8 lat owłosienie na podeszwach stóp... No więc zmiana przyspiesza.

Tak samo moralność. Rodziłeś się pod Bogiem, pod jego doktryną moralną narzuconą przez Kościół, umierałeś wśród modlitw księży, z myślą o trzymaniu się tej samej moralności. Teraz jesteśmy bardziej ucywilizowani, każdy może sobie własną moralność znaleźć... A komu nie chce się szukać, może użyć gotowej, na onecie średnio dwa razy w tygodniu jest jakiś górnolotny, 'opiniotwórczy' art na taki czy inny 'poważny' temat. Dwa razy w tygodniu możesz być kimś innym. Zmiana przyspiesza, funkcja eksponencjalna goni nas w górę krzywizny.

A to tylko bardzo nieudolne przykłady. Nie umiem tego właściwie opisać słowami, zresztą to trzeba zobaczyć. W większości przypadków można zacząć od wyjrzenia przez okno, bo za oknem zawsze jakiś kawałek cywilizacji sie znajdzie. O, mam definicję cywilizacji: coś, co zmienia się, i to zmienia sie coraz szybciej.

No więc, czy ktoś to widzi? Niemożliwe, żeby nie widział. Dlaczego więc nikt o tym nie mówi? Czy to nie jest arcyciekawe? Już samo zagadnienie zauważenia tego. W jak stromym miejscu funkcji trzeba być, żeby zauważyć przyspieszenie zmian? d(exp(x))/dy = exp(x), nie ma żadnych punktów przegięcia, żadnych ekstremów, nie ma jak badać zmiany, tempa zmiany, zmian zmiany, masło maślane. Jest tylko ta pewność, że, jak na kreskówkach, jedziemy rozklekotanym wagonikiem w kopalni, z szalonymi zakrętami jak na kolejce górskiej, coraz szybciej i coraz głębiej...

I o ile mam dość pesymistyczne spojrzenie na najnowsze zmiany wokół (a może właśnie nie na same zmiany, ale na ich szybkość), to jednak jest w tym coś fascynującego. Zobaczymy co będzie dalej! Jak wysoko się wzniesiemy w swej pozornej wyższości, albo jak bardzo się zepsujemy, jak bardzo się wyniszczymy. Jakie cuda wymyślimy, gdzie dosięgniemy. Gdzie nas doprowadzi zmiana. Przy odpowiednim nastawieniu, nawet końca świata można oczekiwać jak premiery dobrego filmu, z naszykowanym koło fotela popcornem Właściwie, ta ciekawość, to chyba w tej chwili główna siła trzymająca mnie przy życiu.

Dlatego dziwię się, że nikt nic nie mówi(ł). Może wcześniej było za płasko, może to były takie pojedyncze skoki, stopnie, jak z tym wynalezieniem prochu, jeden raz na długi czas. Teraz może z kolei tak się zagalopowaliśmy, że nie zauważyliśmy, że kopyta dawno temu oderwały się od ziemi. Takie totalnie znieczulenie na wiele aspektów zmiany, przyzwyczailiśmy się do takiego tempa. Ale mimo to, niemożliwe, żeby nikt tego nie widział.

sobota, 13 czerwca 2009, lenahtan